Przejdź do głównej zawartości

Klucz

Spoczywał spokojnie w górnej szufladzie biurka. Duży, solidny, nieco staroświecki, zupełnie jak jeden z tych, którymi otwierać można drzwi garażu.
Zamykał, był przepustką do jej ciała, ale otwierał przed wszystkim jej głowę. Dała go na znak oddania. Klucz do jej świata.
Może ktoś inny ma teraz podobny klucz przez nią ofiarowany? Może inny Pan? A ona? Wciąż ta sama suka? Czy w ogóle jeszcze suka?
Zamknięte drzwi, bez cienia myśli o tym by je znów otwierać.
Spocznie na dnie Wisły, zeżre go rdza i kiedyś zniknie.

Komentarze

  1. Hmmmmm......
    Skąd ja to znam:)
    Czuję się jak kopistka.....
    A to był tylko impuls przechodząc po pchlim targu...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Taka sytuacja...

Umówił się z nią na parkingu galerii handlowej na 23:30. Zupełnie w ciemno, po zaledwie kilku mailach wymienionych w ciągu minionego popołudnia. Czekała na niego dokładnie tam gdzie miała czekać: na samym końcu parkingu, pod szpalerem drzew oddzielających go od sąsiednich budynków. Ubrana  była w czerń: mini, rajstopy, kozaki sięgające kolan i krótka skórzana kurtka. Czarne, długie włosy, dokładnie jak na przesłanym zdjęciu.

Su po raz pierwszy

Zbliżała się już północ, piwo w kuflu traciło powoli na smaku.. Usta po raz kolejny zbliżyły się do kufla, aż jej telefon zadźwięczał znajomą melodyjką przychodzącego połączenia na Skypie. Tego się nie spodziewała.