Przejdź do głównej zawartości

Pierwszy

Niewyspany cholernie, zmęczony sobą, zmęczony minionym weekendem, głodny... Zaczynam od napisania kilku zdań w pracy na firmowym laptopie, przy firmowym biurku, gdy maile już ogarnięte, kawa wypita, cała reszta mnie nie interesuje...

Czytam jej bloga, czytam powoli, fragmentarycznie. Odkrywam jej historię, jej przeszłość, jej Panów, kochanków, jej już nie męża, ale wciąż męża. Wchodzę w jej głowę tak, jak wchodziłem w jej usta w czwartkowy wieczór, głęboko, mocno, do bólu, do gardła, dławiąc, odbierając oddech, upokarzając jak dziwkę, jak tego sama chciała, lub przynajmniej zdawało się jej, że chciała. Bez wzniosłej ideologii, bez wielkich słów.

Zwierzęce pożądanie, wola posiadania i sam fakt posiadania. Władza, siła, jej ból i rozkosz. Ja - Pan, ona - Suka.

Kończyłem głęboko w jej ustach, z jej podpisem na gwarancji posłuszeństwa spoczywającej na hotelowym stoliku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Taka sytuacja...

Umówił się z nią na parkingu galerii handlowej na 23:30. Zupełnie w ciemno, po zaledwie kilku mailach wymienionych w ciągu minionego popołudnia. Czekała na niego dokładnie tam gdzie miała czekać: na samym końcu parkingu, pod szpalerem drzew oddzielających go od sąsiednich budynków. Ubrana  była w czerń: mini, rajstopy, kozaki sięgające kolan i krótka skórzana kurtka. Czarne, długie włosy, dokładnie jak na przesłanym zdjęciu.

Su po raz pierwszy

Zbliżała się już północ, piwo w kuflu traciło powoli na smaku.. Usta po raz kolejny zbliżyły się do kufla, aż jej telefon zadźwięczał znajomą melodyjką przychodzącego połączenia na Skypie. Tego się nie spodziewała.