Niewyspany cholernie, zmęczony sobą, zmęczony minionym weekendem, głodny... Zaczynam od napisania kilku zdań w pracy na firmowym laptopie, przy firmowym biurku, gdy maile już ogarnięte, kawa wypita, cała reszta mnie nie interesuje...
Czytam jej bloga, czytam powoli, fragmentarycznie. Odkrywam jej historię, jej przeszłość, jej Panów, kochanków, jej już nie męża, ale wciąż męża. Wchodzę w jej głowę tak, jak wchodziłem w jej usta w czwartkowy wieczór, głęboko, mocno, do bólu, do gardła, dławiąc, odbierając oddech, upokarzając jak dziwkę, jak tego sama chciała, lub przynajmniej zdawało się jej, że chciała. Bez wzniosłej ideologii, bez wielkich słów.
Zwierzęce pożądanie, wola posiadania i sam fakt posiadania. Władza, siła, jej ból i rozkosz. Ja - Pan, ona - Suka.
Kończyłem głęboko w jej ustach, z jej podpisem na gwarancji posłuszeństwa spoczywającej na hotelowym stoliku.
Czytam jej bloga, czytam powoli, fragmentarycznie. Odkrywam jej historię, jej przeszłość, jej Panów, kochanków, jej już nie męża, ale wciąż męża. Wchodzę w jej głowę tak, jak wchodziłem w jej usta w czwartkowy wieczór, głęboko, mocno, do bólu, do gardła, dławiąc, odbierając oddech, upokarzając jak dziwkę, jak tego sama chciała, lub przynajmniej zdawało się jej, że chciała. Bez wzniosłej ideologii, bez wielkich słów.
Zwierzęce pożądanie, wola posiadania i sam fakt posiadania. Władza, siła, jej ból i rozkosz. Ja - Pan, ona - Suka.
Kończyłem głęboko w jej ustach, z jej podpisem na gwarancji posłuszeństwa spoczywającej na hotelowym stoliku.
Komentarze
Prześlij komentarz