Zbliżała się już północ, piwo w kuflu traciło powoli na smaku..
Usta po raz kolejny zbliżyły się do kufla, aż jej telefon zadźwięczał znajomą melodyjką przychodzącego połączenia na Skypie.
Tego się nie spodziewała.
Faktycznie chwilę wcześniej, on napisał że dołączy do niej, do łóżka, do wspólnego spoczynku .
Lecz nie spodziewała się że będzie chciał zrobić to tak dosłownie jak na te okoliczności.
" Czyli nie będę tym razem musiała patrzeć na literki, a wreszcie na niego" - ucieszyła się.
Bo mimo niedługiej znajomości, polubiła na niego patrzeć, na takiego nieodgadnionego i zazwyczaj zasłuchanego w jej wieczny słowotok.
Jeszcze lekko się poprawiła na łóżku, i usłyszała jego głos, a chwile później jego postać.
Nie łatwo jest ukryć narastającą radość, więc łyknęła głębszy łyk piwa i przywitała się.
Był w sypialni, otoczony światłem, zdaję się lampy która znajdowała się kawałek od łóżka.
Widziała go w innej odsłonie niż ostatnio..
Pierwszy raz widziała go bez koszulki, jak później okazało się, nie tylko bez koszulki..
Rozmowa toczyła się, ona nie czuła się śpiąca, co jak na nią było dziwne- zazwyczaj o tej godzinie odpływała w objęciach Morfeusza do krainy snu, nie wiedziała jednak że dzisiaj coś będzie inaczej, i nie będzie to tylko piękny widok mężczyzny, który cały czas mogła obserwować.
"Zdejmij koszulkę"-padło z jego ust...ona miała to w planie, ale jeszcze nie teraz..
Poczuła naruszoną swoją prywatność, a ona jako terytorialna kobieta wolała gdy coś działo się wg. jej panu.
Mimo to powoli zaczęła ją z siebie ściągać,niepewnie, ukradkowo zerkając na niego...
Po raz pierwszy dotarło do niej że przestaje być już taką grzeczną dziewczynką- ta myśl trochę ją męczyła. Ale wiedziała że w słodkim środowisku, pełnym czekoladek i innych słodkości nie ma dla niej miejsca. Wiedziała że jej miejsce jest przy nodze, przy Panu, tylko nie wiedziała jeszcze kto, kto nim będzie.
W między czasie wymienili parę zdań, a jej myśli biły się z nią samą jak oszalałe.
Przecież zna go tak krótko...czemu zgodziła się na to? Ale...czemu właśnie tez tego chciała?
Nie umiała odpowiedzieć sobie na te pytania, z resztą na to już nie miała czasu, bo poprosił ją żeby wstała. Pokazała mu się cała, naga.
Nie dziwne by było gdyby z jej ust wydobyło się coś innego niż " NIE" , prawda ?
Było przecież milion wymówek i powodów by tego nie zrobić- nie chciała, nie czuła się gotowa.
Ona, bardzo zakompleksiona, młoda kobieta- nie lubiła gdy ktokolwiek się na nią patrzy, na co dzień, wśród ulic a co dopiero tak, w ten sposób. Nie znała takiego wzroku, nie wiedziała jeszcze co to znaczy pożądanie- owszem odkrywała to, obserwowała nie raz, lecz nigdy nie doświadczyła tego sama.
Wreszcie, gdy jego słowa zaczęły dotykać ją jeszcze bardziej udała się wraz z nim, po wodę i podeszła do dużego lustra jakie było w korytarzu jej mieszkania.
Starała się być cicho, ponieważ nie była sama- a nadal była naga.
Podeszła do lustra i pokazała mu się, z resztą z widocznym już rumieńcem który zabarwił jej policzki.
Po chwili chciała się oddalić, lecz on chciał inaczej. Po swojemu.
Coraz bardziej peszyła się, i marzyła o łóżku które znajdowało się ścianę dalej- o kocyku, kołdrze.. by tylko móc zakryć się, swoje kompleksy i by móc wreszcie zacząć z nim rozmawiać o czymkolwiek - lecz nie o cielesności, seksualności- te tematy były dla niej nieznane, nowe - w końcu była czysta, niesplamiona i grzeczna, ale w głębi duszy marzyła, o odmiennym poczuciu..Pragnęła stać się wzorową suką Pana. Może właśnie to mobilizowało ją w wykonywaniu jego poleceń?
W pewnym momencie straciła kontrolę, nie wiedziała kiedy jej ręka po raz pierwszy zaczęła muskać jej kobiecość- z jego polecenia..
Starała się już nie walczyć z myślami, a podać się jego słowom i poleceniom.
Instruował ją krok po kroku, pokazując jej co i jak, a ona chciała się uczyć.
Pierwsza lekcja nauki siebie, stawała się coraz mniej nerwowa, a coraz bardziej przyjemna.
Czuła coraz większą przyjemność, jej palce stały się mokre, całą jej kobiecość zalewały kolejne porcje ciepła.
Jęczała coraz głośniej, nieśmiało spoglądając na niego spod półprzymkniętych powiek.
Jego widok podniecał ją, jego słowa budziły w niej coś co było dla niej nieodkryte- a to powodowało iż pragnęła tego coraz bardziej i bardziej ...
Poczuła coraz silniejsze skurcze, jej nogi zaciskały się coraz częściej- jego głos stawał się coraz bardziej donośny, zdecydowany, rozkazujący...
W pewnym momencie, usłyszała iż teraz chciałby w nią wejść, a ona ujrzała go w całej okazałości..
Całego, nagiego z nabrzmiałą już męskością...
Chwilowo poczuła przerażenie, był przystojny, podobał jej się...lecz ona miała problem ze złapaniem oddechu, co bardzo utrudniało jej podziwianie...
Z jego ust zaczęły płynąć coraz mocniejsze słowa, w głosie nie rozbrzmiewały już prośby a rozkazy.
Ona chciała być posłuszna, więc posłusznie rozłożyła dla niego nogi, i ponownie rozpoczęła pieszczoty.
Z każdą kolejną minutą było coraz ciężej, pojawił się ból, kłująco-palący...
Ból łączył się z przyjemnością, a ta mieszanka powodowała że z jej gardła wydobywały się coraz głośniejsze, intensywniejsze jęki,a ona szalała, jej ciało płonęło....
Plany, ich wspólne fantazje, przeistaczały się w rzeczywistość- było tak błogo, a ona tonęła w morzu szczęścia, nie tylko dlatego że było jej przyjemnie, ale tez dlatego że on był obok- a jego obecność powodowała że na jej twarzy coraz częściej pojawiał się uśmiech.
Opadli obydwoje na swoje poduszki, ręką wygradzając miejsce dla tej drugiej osoby...
Ona chciała przed nim, on za nią.. Ona u niego, a on u niej...
Ułożyli się na wprost siebie, twarzami do siebie, i przez przymykające się odpłynęli wspólnie do krainy Morfeusza, by tam wymarzyć i wyśnić kolejne plany i fantazje do spełnienia...
Su.
Usta po raz kolejny zbliżyły się do kufla, aż jej telefon zadźwięczał znajomą melodyjką przychodzącego połączenia na Skypie.
Tego się nie spodziewała.
Faktycznie chwilę wcześniej, on napisał że dołączy do niej, do łóżka, do wspólnego spoczynku .
Lecz nie spodziewała się że będzie chciał zrobić to tak dosłownie jak na te okoliczności.
" Czyli nie będę tym razem musiała patrzeć na literki, a wreszcie na niego" - ucieszyła się.
Bo mimo niedługiej znajomości, polubiła na niego patrzeć, na takiego nieodgadnionego i zazwyczaj zasłuchanego w jej wieczny słowotok.
Jeszcze lekko się poprawiła na łóżku, i usłyszała jego głos, a chwile później jego postać.
Nie łatwo jest ukryć narastającą radość, więc łyknęła głębszy łyk piwa i przywitała się.
Był w sypialni, otoczony światłem, zdaję się lampy która znajdowała się kawałek od łóżka.
Widziała go w innej odsłonie niż ostatnio..
Pierwszy raz widziała go bez koszulki, jak później okazało się, nie tylko bez koszulki..
Rozmowa toczyła się, ona nie czuła się śpiąca, co jak na nią było dziwne- zazwyczaj o tej godzinie odpływała w objęciach Morfeusza do krainy snu, nie wiedziała jednak że dzisiaj coś będzie inaczej, i nie będzie to tylko piękny widok mężczyzny, który cały czas mogła obserwować.
"Zdejmij koszulkę"-padło z jego ust...ona miała to w planie, ale jeszcze nie teraz..
Poczuła naruszoną swoją prywatność, a ona jako terytorialna kobieta wolała gdy coś działo się wg. jej panu.
Mimo to powoli zaczęła ją z siebie ściągać,niepewnie, ukradkowo zerkając na niego...
Po raz pierwszy dotarło do niej że przestaje być już taką grzeczną dziewczynką- ta myśl trochę ją męczyła. Ale wiedziała że w słodkim środowisku, pełnym czekoladek i innych słodkości nie ma dla niej miejsca. Wiedziała że jej miejsce jest przy nodze, przy Panu, tylko nie wiedziała jeszcze kto, kto nim będzie.
W między czasie wymienili parę zdań, a jej myśli biły się z nią samą jak oszalałe.
Przecież zna go tak krótko...czemu zgodziła się na to? Ale...czemu właśnie tez tego chciała?
Nie umiała odpowiedzieć sobie na te pytania, z resztą na to już nie miała czasu, bo poprosił ją żeby wstała. Pokazała mu się cała, naga.
Nie dziwne by było gdyby z jej ust wydobyło się coś innego niż " NIE" , prawda ?
Było przecież milion wymówek i powodów by tego nie zrobić- nie chciała, nie czuła się gotowa.
Ona, bardzo zakompleksiona, młoda kobieta- nie lubiła gdy ktokolwiek się na nią patrzy, na co dzień, wśród ulic a co dopiero tak, w ten sposób. Nie znała takiego wzroku, nie wiedziała jeszcze co to znaczy pożądanie- owszem odkrywała to, obserwowała nie raz, lecz nigdy nie doświadczyła tego sama.
Wreszcie, gdy jego słowa zaczęły dotykać ją jeszcze bardziej udała się wraz z nim, po wodę i podeszła do dużego lustra jakie było w korytarzu jej mieszkania.
Starała się być cicho, ponieważ nie była sama- a nadal była naga.
Podeszła do lustra i pokazała mu się, z resztą z widocznym już rumieńcem który zabarwił jej policzki.
Po chwili chciała się oddalić, lecz on chciał inaczej. Po swojemu.
Coraz bardziej peszyła się, i marzyła o łóżku które znajdowało się ścianę dalej- o kocyku, kołdrze.. by tylko móc zakryć się, swoje kompleksy i by móc wreszcie zacząć z nim rozmawiać o czymkolwiek - lecz nie o cielesności, seksualności- te tematy były dla niej nieznane, nowe - w końcu była czysta, niesplamiona i grzeczna, ale w głębi duszy marzyła, o odmiennym poczuciu..Pragnęła stać się wzorową suką Pana. Może właśnie to mobilizowało ją w wykonywaniu jego poleceń?
W pewnym momencie straciła kontrolę, nie wiedziała kiedy jej ręka po raz pierwszy zaczęła muskać jej kobiecość- z jego polecenia..
Starała się już nie walczyć z myślami, a podać się jego słowom i poleceniom.
Instruował ją krok po kroku, pokazując jej co i jak, a ona chciała się uczyć.
Pierwsza lekcja nauki siebie, stawała się coraz mniej nerwowa, a coraz bardziej przyjemna.
Czuła coraz większą przyjemność, jej palce stały się mokre, całą jej kobiecość zalewały kolejne porcje ciepła.
Jęczała coraz głośniej, nieśmiało spoglądając na niego spod półprzymkniętych powiek.
Jego widok podniecał ją, jego słowa budziły w niej coś co było dla niej nieodkryte- a to powodowało iż pragnęła tego coraz bardziej i bardziej ...
Poczuła coraz silniejsze skurcze, jej nogi zaciskały się coraz częściej- jego głos stawał się coraz bardziej donośny, zdecydowany, rozkazujący...
W pewnym momencie, usłyszała iż teraz chciałby w nią wejść, a ona ujrzała go w całej okazałości..
Całego, nagiego z nabrzmiałą już męskością...
Chwilowo poczuła przerażenie, był przystojny, podobał jej się...lecz ona miała problem ze złapaniem oddechu, co bardzo utrudniało jej podziwianie...
Z jego ust zaczęły płynąć coraz mocniejsze słowa, w głosie nie rozbrzmiewały już prośby a rozkazy.
Ona chciała być posłuszna, więc posłusznie rozłożyła dla niego nogi, i ponownie rozpoczęła pieszczoty.
Z każdą kolejną minutą było coraz ciężej, pojawił się ból, kłująco-palący...
Ból łączył się z przyjemnością, a ta mieszanka powodowała że z jej gardła wydobywały się coraz głośniejsze, intensywniejsze jęki,a ona szalała, jej ciało płonęło....
Plany, ich wspólne fantazje, przeistaczały się w rzeczywistość- było tak błogo, a ona tonęła w morzu szczęścia, nie tylko dlatego że było jej przyjemnie, ale tez dlatego że on był obok- a jego obecność powodowała że na jej twarzy coraz częściej pojawiał się uśmiech.
Opadli obydwoje na swoje poduszki, ręką wygradzając miejsce dla tej drugiej osoby...
Ona chciała przed nim, on za nią.. Ona u niego, a on u niej...
Ułożyli się na wprost siebie, twarzami do siebie, i przez przymykające się odpłynęli wspólnie do krainy Morfeusza, by tam wymarzyć i wyśnić kolejne plany i fantazje do spełnienia...
Su.

Już chciałam napisać, że ciekawie się czyta od strony Pana, ale to był zupełnie inny post, na który trafiłam wcześniej po linkach. Z odczuciami kobiety inna kobieta zwykle się utożsamia, lub przykłada je do siebie jak kalkę...;) Pozdrawiam, Kropka:)
OdpowiedzUsuń