Przejdź do głównej zawartości

Antycypacja (1)

Ułożył ją delikatnie na podłodze,  na zimnym lateksowym prześcieradle, którym przykrył wcześniej dywan. Spoglądała z pewnym lękiem na tego mężczyznę, którego znała przecież, tymczasem w tej scenerii i sytuacji wydawał się być zupełnie kimś innym. Ten lęk mogły wyrazić tylko jej oczy, usta pozostawały nieme z powodu blokującego je knebla. Dostrzegł cień lęku w jej oczach. Pochylił się nad nią, pogłaskał delikatnie po głowie. Cichy szept wprost do ucha: "Nie bój się". Czuła jego bliskość, zapach i ciepło ciała. Napawał ją pożądaniem i jednoczesnym lękiem przed tym co ma się wydarzyć. Dotknięcie jego ust na karku wywołało dreszcz, który niczym prąd przeniknął ją wzdłuż kręgosłupa.
Na chwilę odwróciła głowę, spojrzała w kierunku sufitu pokoju. Dostrzegła w nim hak. Znała ten pokój, widziała wiele razy worek treningowy wiszący na tym haku. Dziś pozostał tylko on, nagi, stalowy, gruby hak, który - jak przypuszczała - będzie miał znaczenie tej nocy.
Ułożył ją na plecach, założył na jej nadgarstki skórzane kajdanki. Zaciągnął mocno zapięcia. Odebrała to jako pierwszy krok ku odebraniu jej tej nocy możliwości panowania nad swoim ciałem. Podnieciło ją to mimo narzucającego się pytania "Co dalej?"
Zaczął całować jej skrępowane ramiona, powoli, centymetr po centymetrze, od nadgarstków po kark. Poczuła, że lekko drży i powoli traci kontrolę nad odruchami swojego ciała. Gdy jego palce zaczęły muskać biust, brzuch, uda, drżenie stało się niemożliwym do opanowania. Uniósł jej ramiona złączone kajdankami i wciąż je całując przypiął łańcuchem do stojącego nieopodal łóżka. Ciągnąc za łańcuch zmusił ją do wyciągnięcia ramion za głową aż do granicy pierwszego bólu. Odsłoniła przed nim swój wspaniały biust opięty jeszcze czarnym stanikiem. Nie rozpinał go, uwolnił obie piersi ściągając z nich miseczki biustonosza. Język zaczął delikatnie krążyć wokół sutków zataczając coraz mniejsze kręgi aż do spotkania z twardniejącymi brodawkami. Coraz mocniejsze dreszcze przebiegały jej ciało, czuła narastające pragnienie by wziął ją tu i teraz. Pieścił zapamiętale jej biust, dłońmi, językiem, uciskając jednocześnie sutki zdecydowanymi, impulsywnymi uchwytami palców. To bolało ale jednocześnie wzmacniało jej podniecenie. Gdy brał sutki do ust, ssał je i przygryzał poczuła, jak podbrzusze zaczyna falować.
Tymczasem jego usta i dłonie skierowały się niżej, na brzuch i uda. Widział i czuł narastające podniecenie, gdy omijał z premedytacją łechtaczkę i wargi oddając kolejne pocałunki, pieszczoty języka i dłoni z którymi dotarł aż do kostek.
Na jedną z nich założył ciasną klamrę skórzanych kajdanek. Drugi koniec kajdanek przypiął do solidnego, stalowego łańcucha. Przeciągnął łańcuch przez oczko haka wystającego z sufitu.
Poczuła lekkie przerażenie. Nie miała pojęcia co dla niej zaplanował. Łańcuch zapowiadał coś naprawdę mocnego i niecodziennego. Patrzyła mu w oczy, gdy zmieniał pozycję jej ciała układając ja na lewym boku. Poddała się jego woli mimo coraz trudniejszego do ukrycia lęku przed tym co się wydarzy.
Patrzył w jej oczy, gdy pociągając za łan cuch przerzucony prze hak zaczął unosić do góry jej prawą nogę, ogniwo za ogniwem.
Słyszała jak przesuwają się przez hak unosząc nogę coraz wyżej. Przerażało ją i podniecało to, co z nią robił.
Patrzył na nią w pożądaniem i satysfakcją. Patrzył na jej odsłoniętą kobiecość, z każdym pociągnięciem łańcucha rozwierał coraz mocniej jej uda. Gdy odsłonił ja już tak bardzo jak chciał, przy pomocy klamry spiął ogniwa łańcucha i unieruchomił ją w tym położeniu.
Poczuła jego dłonie na pupie. Pieścił ją, masował, podszczypywał. Pierwszy klaps był mocny, kilkanaście kolejnych - ognistych. Czuła, jak skóra na tyłku zaczyna ją palić. Kilka muśnięć palców na łechtaczce, pieszczota języka na udach i kolejna seria silnych uderzeń dłonią. Mieszanka narastającego podniecenia i bólu.W myślach wirowało jedno pytanie: "Co będzie dalej?"

C.D.N.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Taka sytuacja...

Umówił się z nią na parkingu galerii handlowej na 23:30. Zupełnie w ciemno, po zaledwie kilku mailach wymienionych w ciągu minionego popołudnia. Czekała na niego dokładnie tam gdzie miała czekać: na samym końcu parkingu, pod szpalerem drzew oddzielających go od sąsiednich budynków. Ubrana  była w czerń: mini, rajstopy, kozaki sięgające kolan i krótka skórzana kurtka. Czarne, długie włosy, dokładnie jak na przesłanym zdjęciu.

Su po raz pierwszy

Zbliżała się już północ, piwo w kuflu traciło powoli na smaku.. Usta po raz kolejny zbliżyły się do kufla, aż jej telefon zadźwięczał znajomą melodyjką przychodzącego połączenia na Skypie. Tego się nie spodziewała.