Umówił się z nią na parkingu galerii handlowej na 23:30. Zupełnie w ciemno, po zaledwie kilku mailach wymienionych w ciągu minionego popołudnia.
Czekała na niego dokładnie tam gdzie miała czekać: na samym końcu parkingu, pod szpalerem drzew oddzielających go od sąsiednich budynków.
Ubrana była w czerń: mini, rajstopy, kozaki sięgające kolan i krótka skórzana kurtka. Czarne, długie włosy, dokładnie jak na przesłanym zdjęciu.
Zatrzymał auto tuż obok niej. Nawet nie drgnęła. Patrzyła z uśmiechem, kiedy wysiadał z auta.
Podszedł do niej, dotknął dłonią jej chłodnego policzka. Miała miękką, gładką skórę. Pięknie pachniała. Spojrzał w jej oczy, spuścił wzrok na biust dumnie prężący się pod bluzką widoczną spod rozpiętej kurtki.
Ręką ujął ją za kark i pociągnął do siebie. Wpił się w jej usta. Smak szminki poczuł również na języku. Oderwał swoje usta od jej warg i patrząc z bliska prosto w oczy wypowiedział pierwsze słowa towarzyszące ich spotkaniu:
- Na kolana.
Zawahała się, uśmiech na ustach przygasł i zastygł.
- Klękaj - padło kolejne poleceni
- Proszę, nie... Nie tutaj
- Na kolana, Suko!
Ręką chwycił ją za kark i sprowadził siłą do pozycji klęczącej. Drugą ręką rozpiął rozporek i uwolnił pęczniejącego penisa. Bezceremonialnie zaatakował jej usta i wykorzystując oszołomienie tym, co właśnie się działo, wpakował go głęboko do ust. Jęknęła, próbowała cofnąć głowę, jednak silny uścisk na karku nie pozwolił na to.
Wpychał go mocno, brutalnie, rozpychając policzki, wciskając go do gardła, odbierając oddech. W jej oczach pojawiły się łzy.
Jeszcze kilka intensywnych pchnięć, kiedy czuł, że za chwilę eksploduje, wyciągnął kutasa z jej ust i wytrysnął prosto w jej twarz, zalewając oczy, usta, opryskując włosy i dekolt.
Otarł penisa wewnętrzną stroną kurtki jaką miała na sobie, schował go i zapiął rozporek.
Uwolnił kark z żelaznego uścisku ręki, po czym bez słowa wsiadł do auta i odjechał.
Klęczała jeszcze przez chwilę, zszokowana, wycierając twarz chusteczką. Rzuciła okiem na pobliską latarnię i z przerażeniem spostrzegła zamontowaną na niej kamerę monitoringu spoglądającą dokładnie w miejsce, na którym przed chwilą została zerżnięta w usta przez obcego faceta.
Chciała uciekać, wstała z kolan, nogi okazały się słabe, jak z waty. Usłyszała dźwięk swojego telefonu. To był sms.
"Rano zgłoś się do ochrony i poproś o wydanie nagrania z monitoringu parkingu. Jakoś ich przekonasz ;-)"
c.d.n?
Czekała na niego dokładnie tam gdzie miała czekać: na samym końcu parkingu, pod szpalerem drzew oddzielających go od sąsiednich budynków.
Ubrana była w czerń: mini, rajstopy, kozaki sięgające kolan i krótka skórzana kurtka. Czarne, długie włosy, dokładnie jak na przesłanym zdjęciu.
Zatrzymał auto tuż obok niej. Nawet nie drgnęła. Patrzyła z uśmiechem, kiedy wysiadał z auta.
Podszedł do niej, dotknął dłonią jej chłodnego policzka. Miała miękką, gładką skórę. Pięknie pachniała. Spojrzał w jej oczy, spuścił wzrok na biust dumnie prężący się pod bluzką widoczną spod rozpiętej kurtki.
Ręką ujął ją za kark i pociągnął do siebie. Wpił się w jej usta. Smak szminki poczuł również na języku. Oderwał swoje usta od jej warg i patrząc z bliska prosto w oczy wypowiedział pierwsze słowa towarzyszące ich spotkaniu:
- Na kolana.
Zawahała się, uśmiech na ustach przygasł i zastygł.
- Klękaj - padło kolejne poleceni
- Proszę, nie... Nie tutaj
- Na kolana, Suko!
Ręką chwycił ją za kark i sprowadził siłą do pozycji klęczącej. Drugą ręką rozpiął rozporek i uwolnił pęczniejącego penisa. Bezceremonialnie zaatakował jej usta i wykorzystując oszołomienie tym, co właśnie się działo, wpakował go głęboko do ust. Jęknęła, próbowała cofnąć głowę, jednak silny uścisk na karku nie pozwolił na to.
Wpychał go mocno, brutalnie, rozpychając policzki, wciskając go do gardła, odbierając oddech. W jej oczach pojawiły się łzy.
Jeszcze kilka intensywnych pchnięć, kiedy czuł, że za chwilę eksploduje, wyciągnął kutasa z jej ust i wytrysnął prosto w jej twarz, zalewając oczy, usta, opryskując włosy i dekolt.
Otarł penisa wewnętrzną stroną kurtki jaką miała na sobie, schował go i zapiął rozporek.
Uwolnił kark z żelaznego uścisku ręki, po czym bez słowa wsiadł do auta i odjechał.
Klęczała jeszcze przez chwilę, zszokowana, wycierając twarz chusteczką. Rzuciła okiem na pobliską latarnię i z przerażeniem spostrzegła zamontowaną na niej kamerę monitoringu spoglądającą dokładnie w miejsce, na którym przed chwilą została zerżnięta w usta przez obcego faceta.
Chciała uciekać, wstała z kolan, nogi okazały się słabe, jak z waty. Usłyszała dźwięk swojego telefonu. To był sms.
"Rano zgłoś się do ochrony i poproś o wydanie nagrania z monitoringu parkingu. Jakoś ich przekonasz ;-)"
c.d.n?
Komentarze
Prześlij komentarz