Tym razem nie rozkażę Ci, abyś się przebrała w Twój seksowny, klimatyczny gorset, koronkowe stringi, pończochy. Przyjdziesz do mnie i staniesz przede mną taka, jak jesteś na co dzień, kobieca, zadbana, w spodniach lub spódnicy, w bluzce lub w sweterku. Zdejmę tylko górną partię Twoich ubrań, odsłonię nagie ramiona, brzuch, plecy i piersi. Postawię Cię taką na środku pokoju, półnagą, jeszcze trochę zawstydzoną, niepewną kolejnych wydarzeń. Usiądę w fotelu i będę napawał wzrok widokiem półnagiej kobiety, suki, mojej Su. Nie dotknę Cię. Nie teraz. Ten czas jest przeznaczony dla Ciebie. Ty sama będziesz pragnęła dotykać się, mocno, boleśnie, perwersyjnie. Nie pozwolę Ci na to.
Do ręki dostaniesz bat. To on będzie Cię dotykał splotem rzemieni zakończonych małymi, niepozornymi kulkami. Rozkażę Ci patrzeć mi prosto w oczy i rozpocząć rytuał samobiczowania. Mocniej, coraz mocniej, tak, jak tego zażądam. Plecy, ramiona, piersi, brzuch. Zaczerwienione od razów wymierzanych samej sobie, coraz bardziej bolesne. Jeszcze mocniej, nie wolno Ci przerywać ani zmniejszać siły uderzeń. W Twoich oczach pojawią się pierwsze łzy, łzy oddania, bólu i oczyszczenia. Eksplozja skumulowanych emocji, pragnień. Mimo to nie wolno Ci przerwać biczowania. Teraz, z każdym kolejnym uderzeniem bicza oczyszczasz się dla mnie coraz bardziej. Rozbiorę Cie już zupełnie i nagą, w pół ubiczowaną, przejmę w swoje władanie. Ramiona wyciągnięte ku górze, unieruchomią Twoje nagie ciało. Bicz w moim ręku będzie teraz narzędziem oczyszczenia. Mimo widocznych oznak bólu i łez to ja zdecyduję, kiedy zakończymy ten rytuał.
Kiedy zakończę i uwolnię Twoje ramiona, obejmę Cię, pocałuję długo i namiętnie.
Jesteś teraz tak bardzo moja. Czysta i bezwstydna zarazem, boleśnie ubiczowana, zapłakana i szczęśliwa, bo wreszcie oczyszczona. Tak bardzo tego pragnęłaś.
Do ręki dostaniesz bat. To on będzie Cię dotykał splotem rzemieni zakończonych małymi, niepozornymi kulkami. Rozkażę Ci patrzeć mi prosto w oczy i rozpocząć rytuał samobiczowania. Mocniej, coraz mocniej, tak, jak tego zażądam. Plecy, ramiona, piersi, brzuch. Zaczerwienione od razów wymierzanych samej sobie, coraz bardziej bolesne. Jeszcze mocniej, nie wolno Ci przerywać ani zmniejszać siły uderzeń. W Twoich oczach pojawią się pierwsze łzy, łzy oddania, bólu i oczyszczenia. Eksplozja skumulowanych emocji, pragnień. Mimo to nie wolno Ci przerwać biczowania. Teraz, z każdym kolejnym uderzeniem bicza oczyszczasz się dla mnie coraz bardziej. Rozbiorę Cie już zupełnie i nagą, w pół ubiczowaną, przejmę w swoje władanie. Ramiona wyciągnięte ku górze, unieruchomią Twoje nagie ciało. Bicz w moim ręku będzie teraz narzędziem oczyszczenia. Mimo widocznych oznak bólu i łez to ja zdecyduję, kiedy zakończymy ten rytuał.
Kiedy zakończę i uwolnię Twoje ramiona, obejmę Cię, pocałuję długo i namiętnie.
Jesteś teraz tak bardzo moja. Czysta i bezwstydna zarazem, boleśnie ubiczowana, zapłakana i szczęśliwa, bo wreszcie oczyszczona. Tak bardzo tego pragnęłaś.
Komentarze
Prześlij komentarz