Nie było blogowych życzeń na święta z powodów, które zachowam dla siebie. Nie było mojej Su na święta. Była w myślach, pragnieniach, ale fizycznie obecna gdzieś daleko, ale czy tak naprawdę odległość liczona w kilometrach ma znaczenie?
Nie było żadnej "mojej kobiety" w te święta. Powinienem się przyzwyczaić, to szóste takie Boże Narodzenie. A jednak nie mogę się z tym oswoić. I nie chcę.
Były życzenia. Mam nadzieję, że szczere, tylko czemu wciąż życzą mi fajnej żony? Czyżbym sprawiał wrażenie nieszczęśliwego z powodu nieobecności tejże w moim dotychczasowym życiu? Może życzą mi tego, abym wreszcie wpisał się w schemat męża i ojca, bo to już czas, lata płyną... Idiotyczne pytania w stylu "nie masz w pracy jakiejś fajnej koleżanki?", albo "jak sobie wyobrażasz życie, będziesz sam?". Takie pytania ucinam krótko i zdecydowanie.
Była pasterka w kościele. Tak, w kościele, tym katolickim. Dziwne? MasterTriskelion praktykującym katolikiem??? Mnie też czasami to dziwi, ale jestem i pozostanę tym kim jestem. Z przekonania, nie ze względu na tradycję czy presję rodziny, środowiska (o ile rodzina jest katolicka, to 80% znajomych to zadeklarowani lub zakamuflowani ateiści, antyklerykałowie itp. więc o pro-kościelnej presji raczej trudno mówić).
A dziś, już poświątecznie, w niemal pustym biurze, kontynuuję swoją misję korporacyjnej mrówki. Niebawem wybije magiczna godzina uprawniająca do legalnego opuszczenia pokoju na ....nastym piętrze i powrotu do swojej twierdzy. Nie wiedzieć czemu, choć Su na pewno to wie, w głowie mam wizję, w której Su stoi pod pręgierzem biczowana przeze mnie wśród jęków, gdy co chwilę sprawdzam czy jej krocze stało się już zadowalająco mokre.
Nie było żadnej "mojej kobiety" w te święta. Powinienem się przyzwyczaić, to szóste takie Boże Narodzenie. A jednak nie mogę się z tym oswoić. I nie chcę.
Były życzenia. Mam nadzieję, że szczere, tylko czemu wciąż życzą mi fajnej żony? Czyżbym sprawiał wrażenie nieszczęśliwego z powodu nieobecności tejże w moim dotychczasowym życiu? Może życzą mi tego, abym wreszcie wpisał się w schemat męża i ojca, bo to już czas, lata płyną... Idiotyczne pytania w stylu "nie masz w pracy jakiejś fajnej koleżanki?", albo "jak sobie wyobrażasz życie, będziesz sam?". Takie pytania ucinam krótko i zdecydowanie.
Była pasterka w kościele. Tak, w kościele, tym katolickim. Dziwne? MasterTriskelion praktykującym katolikiem??? Mnie też czasami to dziwi, ale jestem i pozostanę tym kim jestem. Z przekonania, nie ze względu na tradycję czy presję rodziny, środowiska (o ile rodzina jest katolicka, to 80% znajomych to zadeklarowani lub zakamuflowani ateiści, antyklerykałowie itp. więc o pro-kościelnej presji raczej trudno mówić).
A dziś, już poświątecznie, w niemal pustym biurze, kontynuuję swoją misję korporacyjnej mrówki. Niebawem wybije magiczna godzina uprawniająca do legalnego opuszczenia pokoju na ....nastym piętrze i powrotu do swojej twierdzy. Nie wiedzieć czemu, choć Su na pewno to wie, w głowie mam wizję, w której Su stoi pod pręgierzem biczowana przeze mnie wśród jęków, gdy co chwilę sprawdzam czy jej krocze stało się już zadowalająco mokre.
Czasem otwieramy się nieoczekiwanie dla innych w miejscach najmniej spodziewanych. Dziękuję za ten post - z bardzo wielu powodów.
OdpowiedzUsuń