B. pojawiła się przypadkiem, po niewinnej zaczepce na portalu randkowym. "Nie pytasz, co tutaj robi mężatka?" - zapytała w pierwszej wiadomości.
"Nie pytam, na pewno masz jakiś powód, jeśli zechcesz, to mi o nim opowiesz".
Opowiedziała. O cudownym mężu, J., z którym tak wiele ją dzieli, a mimo to są sobie tak bliscy, o dwójce ich dzieci, o pracy naukowej na uczelni, o trudnej relacji z rodziną. Opowiedziała i pozwoliła się całować i pieścić, na ławce praskiego osiedla, po zmroku, w chłodny już październikowy wieczór.
Maile, skype, kolejne spotkania, jakaś kawiarnia, inne miasto, ale my wciąż Ci sami, tylko już mocniej sobą zainteresowani. Pierwsze rozmowy o BDSM. "Zawsze chciałam być suką".
Dostała ciche błogosławieństwo od J., w łóżku nie układało im się w ogóle i od dawna, on zaspokajał swoje potrzeby z dziewczyną, którą nawet jej przedstawił. Zgadzała się na to, chciała, by był spełniony. Wciąż był dla B. najcudowniejszym i najlepszym człowiekiem na świecie. Dbał o nią, kochał, zaharowywał się na śmierć dla niej i dla dzieci. Dlatego pozwolił jej znaleźć sobie kogoś, z kim mogła by spełniać się erotycznie, w taki sposób, w jaki zawsze tego pragnęła: jako uległa.
Nigdy nie potrafiłem oprzeć się wrażeniu, że ilekroć ją brałem, czułem jego obecność obok nas, zupełnie jakby leżał obok na łóżku i przyglądał się naszym wyuzdanym do granic gestom i słowom. Może to moja chora wyobraźnia, a może ona w swoich myślach wciąż przywoływała go do nas z nutą żalu do siebie, do niego...
Świadomie zgodziłem się na rolę "drugiego", choć tak naprawdę bylem dla niej numerem pierwszym, przynajmniej w łóżku. Ona nawet już nie chciała by J. ją dotykał...
"Zakochałam się w Tobie" - powiedziała mi jednej z naszych ostatnich, wspólnie spędzonych nocy, gdy leżeliśmy przytuleni do siebie krótko po tym jak wyjąłem jej knebel i skończyłem głęboko w ustach. "Powiedz, że Ty też się we mnie zakochałeś, nawet jeśli tego nie czujesz. Chcę to usłyszeć. Nie bój się, nie zostawię J. Chcę to tylko usłyszeć". Usłyszała to.
To był początek końca, szybkiego końca.
Ciąg dalszy nie nastąpi.
"Nie pytam, na pewno masz jakiś powód, jeśli zechcesz, to mi o nim opowiesz".
Opowiedziała. O cudownym mężu, J., z którym tak wiele ją dzieli, a mimo to są sobie tak bliscy, o dwójce ich dzieci, o pracy naukowej na uczelni, o trudnej relacji z rodziną. Opowiedziała i pozwoliła się całować i pieścić, na ławce praskiego osiedla, po zmroku, w chłodny już październikowy wieczór.
Maile, skype, kolejne spotkania, jakaś kawiarnia, inne miasto, ale my wciąż Ci sami, tylko już mocniej sobą zainteresowani. Pierwsze rozmowy o BDSM. "Zawsze chciałam być suką".
Dostała ciche błogosławieństwo od J., w łóżku nie układało im się w ogóle i od dawna, on zaspokajał swoje potrzeby z dziewczyną, którą nawet jej przedstawił. Zgadzała się na to, chciała, by był spełniony. Wciąż był dla B. najcudowniejszym i najlepszym człowiekiem na świecie. Dbał o nią, kochał, zaharowywał się na śmierć dla niej i dla dzieci. Dlatego pozwolił jej znaleźć sobie kogoś, z kim mogła by spełniać się erotycznie, w taki sposób, w jaki zawsze tego pragnęła: jako uległa.
Nigdy nie potrafiłem oprzeć się wrażeniu, że ilekroć ją brałem, czułem jego obecność obok nas, zupełnie jakby leżał obok na łóżku i przyglądał się naszym wyuzdanym do granic gestom i słowom. Może to moja chora wyobraźnia, a może ona w swoich myślach wciąż przywoływała go do nas z nutą żalu do siebie, do niego...
Świadomie zgodziłem się na rolę "drugiego", choć tak naprawdę bylem dla niej numerem pierwszym, przynajmniej w łóżku. Ona nawet już nie chciała by J. ją dotykał...
"Zakochałam się w Tobie" - powiedziała mi jednej z naszych ostatnich, wspólnie spędzonych nocy, gdy leżeliśmy przytuleni do siebie krótko po tym jak wyjąłem jej knebel i skończyłem głęboko w ustach. "Powiedz, że Ty też się we mnie zakochałeś, nawet jeśli tego nie czujesz. Chcę to usłyszeć. Nie bój się, nie zostawię J. Chcę to tylko usłyszeć". Usłyszała to.
To był początek końca, szybkiego końca.
Ciąg dalszy nie nastąpi.
Komentarze
Prześlij komentarz