556 km (według Google Maps).
Dwa odległe miejsca, dwoje ludzi, zupełnie nowa sytuacja.
Przez blisko dwie godziny razem.
***
Technologia nie zbliża ludzi? Naprawdę?
***
Uśmiechnięta twarz Suki widoczna na monitorze ucieszyła Pana. Zaprezentowała się wspaniale przygotowana: gorset, stringi, szpilki. Cała w czerni.
- Co chciałabyś zrobić dla swojego Pana?
Pytanie, którego się raczej nie spodziewała, przecież Pan powinien wydać jej jakieś polecenie, zażądać czegoś od swojej Suki.
Uwolniła piersi z gorsetu, zdjęła stringi, pośliniony palec odnalazł łechtaczkę. Kilka uderzeń biczem po nagich piersiach...
- Czy chcesz Panie, żebym w ten sposób doprowadziła się do orgazmu?
Usiadła na brzegu wanny. Palec znów trafił w miejsce, które w czasie poprzedniej sesji, do bólu rozdrażnione i rozpalone, wysyłało do mózgu żądanie kolejnych orgazmów.
Pan patrzył. Bez słowa patrzył i uśmiechał się. Zadowolony i szczęśliwy.
Kilka minut rozkosznego obrazu Suki dochodzącej powoli, coraz głośniej, wypełniając przestrzeń pośród czterech ścian swoimi jękami i zapachem seks.
Skończyła a znów na jej twarzy znów pojawił się uśmiech szczęśliwej Suki.
- Byłaś wspaniała! Czy masz jakieś życzenie, Su? Możesz o coś poprosić Pana, więc słucham.
***
Pan, nagi, przed kamerą, z męskością prężącą się w jej kierunku. Suka, ze swoim wibratorem wjeżdżającym coraz śmielej do cipki. Jego dłonie obejmujące penisa tak, jakby był w niej, wibrator w jej ręku, bijający się coraz mocniej w mokrą dziurkę.
- Chwyciłbym Cię teraz za włosy i po prostu zerżnął! Jak Sukę!
Wypięła tyłek w stronę kamery. Rozpoczął się szalony taniec dwóch ciał, wszystkie ruchy, gesty, naśladujące ich kopulację...
Sperma na dłoniach Pana, jej zbliżenie w oku kamery, język Suki zlizujący wirtualną obecność wytrysku po drugiej stronie ekranu.
Pan widział, że Suce podobało się to nowe doświadczenie.
Kolejna bariera przekroczona, pokonane obawy, niepewność, wstyd...
Twój kolejny krok ku doskonałości, Su.
Twój Pan jest z Ciebie zadowolony.
***
Żałuję, że nie nagrałem tej sesji online. Byłaś wspaniała, Su!
Dwa odległe miejsca, dwoje ludzi, zupełnie nowa sytuacja.
Przez blisko dwie godziny razem.
***
Technologia nie zbliża ludzi? Naprawdę?
***
Uśmiechnięta twarz Suki widoczna na monitorze ucieszyła Pana. Zaprezentowała się wspaniale przygotowana: gorset, stringi, szpilki. Cała w czerni.
- Co chciałabyś zrobić dla swojego Pana?
Pytanie, którego się raczej nie spodziewała, przecież Pan powinien wydać jej jakieś polecenie, zażądać czegoś od swojej Suki.
Uwolniła piersi z gorsetu, zdjęła stringi, pośliniony palec odnalazł łechtaczkę. Kilka uderzeń biczem po nagich piersiach...
- Czy chcesz Panie, żebym w ten sposób doprowadziła się do orgazmu?
Usiadła na brzegu wanny. Palec znów trafił w miejsce, które w czasie poprzedniej sesji, do bólu rozdrażnione i rozpalone, wysyłało do mózgu żądanie kolejnych orgazmów.
Pan patrzył. Bez słowa patrzył i uśmiechał się. Zadowolony i szczęśliwy.
Kilka minut rozkosznego obrazu Suki dochodzącej powoli, coraz głośniej, wypełniając przestrzeń pośród czterech ścian swoimi jękami i zapachem seks.
Skończyła a znów na jej twarzy znów pojawił się uśmiech szczęśliwej Suki.
- Byłaś wspaniała! Czy masz jakieś życzenie, Su? Możesz o coś poprosić Pana, więc słucham.
***
Pan, nagi, przed kamerą, z męskością prężącą się w jej kierunku. Suka, ze swoim wibratorem wjeżdżającym coraz śmielej do cipki. Jego dłonie obejmujące penisa tak, jakby był w niej, wibrator w jej ręku, bijający się coraz mocniej w mokrą dziurkę.
- Chwyciłbym Cię teraz za włosy i po prostu zerżnął! Jak Sukę!
Wypięła tyłek w stronę kamery. Rozpoczął się szalony taniec dwóch ciał, wszystkie ruchy, gesty, naśladujące ich kopulację...
Sperma na dłoniach Pana, jej zbliżenie w oku kamery, język Suki zlizujący wirtualną obecność wytrysku po drugiej stronie ekranu.
Pan widział, że Suce podobało się to nowe doświadczenie.
Kolejna bariera przekroczona, pokonane obawy, niepewność, wstyd...
Twój kolejny krok ku doskonałości, Su.
Twój Pan jest z Ciebie zadowolony.
***
Żałuję, że nie nagrałem tej sesji online. Byłaś wspaniała, Su!
Dziękuję, mój Panie.
OdpowiedzUsuń